ul. Zamkowa 21
63-500 Ostrzeszów

+48 627 320 710
lo1@lo1.ostrzeszow.pl

Zimowy, śnieżny poniedziałek a wraz z nim nowa recenzja z cyklu: blog "Książki Haliny", przygotowana przez Panią Halinę Więcek wraz z autorskim zdjęciem okładki książki.
Zapraszam Was do przeczytania recenzji książki „Odruch” Ashley Audrian, wydanej przez Prószyński i S-ka, która swoją premierę miała 26 stycznia 2021 r.
Dziś recenzja powieści trudnej, emocjonalnej, wielowarstwowej. Musiałam dać sobie kilka dni na zmierzenie się z tym co chciałam o niej napisać, bo „Odruch”, to powieść o ciemnej stronie macierzyństwa. Kobiety, zanim zostaną matkami, często nie zdają sobie sprawy z odpowiedzialności, jaką przyjdzie im dźwigać i nie będzie to obrazek sielski i anielski, daleki od wcześniejszych wyobrażeń, kiedy umęczone i niewyspane nie mają czasu na chwilę wytchnienia. Bycie matką wbrew pozorom, to ogromne wyzwanie, zostaje się nią na całe życie. Łatwiej tę rolę spełniać, kobietom, które chcą z nimi zostać, bo czują do tego powołanie, wzywa je do tego instynkt macierzyński. Gorzej gdy próbują zaspokoić marzenia partnera, rodziny, rodzą dzieci, bo wszyscy tego od nich oczekują, a co z pragnieniami kobiety, która otwarcie nie przyzna, że o tym nie marzyła. Społeczny stereotyp - kobieta powinna mieć potrzebę zostania matką, bo taka jest jej rola i do tego została stworzona.
„Zapisaną w naszych genach historię przekazujemy z pokolenia na pokolenie. Dobro i zło”. Przyrzekamy sobie, że będziemy lepszymi rodzicami niż nasza matka i ojciec, ale niestety „wibrujemy w rytmie krwi naszej matki, babki”, to jak uniknąć błędów, które oni popełnili. Ta powieść to wstrząsający obraz smutku. Macierzyństwo dla głównej bohaterki „Odruchu”, nie jest tym, o czym marzyła.
*RECENZJA*
Dylematy matki
„Mamy prawo oczekiwać czegoś od siebie nawzajem i od siebie. Nie inaczej jest z macierzyństwem. Wszyscy spodziewamy się, że nasze matki, nasze żony i my sami będziemy dobrymi rodzicami”.
Nie pamiętam, kiedy ostatnio lektura książki pochłonęła mnie tak bardzo i wprawiła przy tym w taką konsternację. Na początku nic nie zapowiadało tego, co nastąpi później. Historia życia Blythe, zachęconej przez męża i teściową, by zostać matką, a w roli, której nie potrafi się odnaleźć. Blythe z mężem z wielką ekscytacją czekają narodzin ich pierwszego dziecka, ale w niej czai się ukryty lęk. Dzięki retrospekcjom czytelnik dowiaduje się, jak przez pokolenia w jej rodzinie matki znęcały się nad swoimi dziećmi. Blythe postanawia być inna, ale niestety nie udaje jej się nawiązać więzi ze swoim dzieckiem. W miarę upływu czasu, zamiast poczucia bliskości, coraz bardziej się oddala od córki, nie potrafi jej kochać, dostrzega ciemne strony charakteru. Brak miłości i empatii ze strony Bluthe powodują, że Violet jest coraz bardziej krnąbrna i nieznośna. Były chwile, że potępiałam Blythe, a były takie, kiedy jej współczułam. Traumatyczne dzieciństwo rzutuje na jej osobowość i zachowania. Jest osobą niepewną siebie, która nie wierzy, że może być dobrą matką. Macierzyństwo nie wygląda tak, jak sobie wymarzyła, nie potrafi nawiązać więzi z córką, jest wyczerpana, brakuje jej wsparcia ze strony męża. Fox natomiast widzi w córce cały świat, nie dostrzegając prawdziwej natury dziecka, lekceważy obawy Blythe, a jej spostrzeżenia traktuje jako wytwory wyobraźni. Prawdziwy instynkt macierzyński budzi się w kobiecie dopiero po narodzinach syna, ale to nie jest koniec jej problemów.
Audrain w swojej książce w poruszający sposób dotyka problemu trudnego macierzyństwa, przedstawia jego ciemne strony. Dzieci maltretowane i zaniedbywane przez swoich rodziców mają trudności w radzeniu sobie w życiu, gdy dorosną. Niecodzienny debiut kanadyjskiej autorki matki dwójki dzieci. Rewelacyjnie skonstruowany thriller psychologiczny, który zostanie na długo w głowie każdego, kto go przeczyta, szczególnie gdy jest się rodzicem. Złowrogi tajemniczy z krótkimi rozdziałami. Wielowarstwowy, złożony mrożący krew w żyłach dramat rodzinny, wkraczający momentami w obszary horroru. Narracja pierwszoosobowa brzmi jak spowiedź bohaterki i pozwala czytelnikowi poznać co myśli i czuje Blythe oraz częściowo poznać osoby ją otaczające.
Autorka przedstawia, bardzo złożony portret Bluthe, która jest ofiarą, a zarazem swoim największym wrogiem. Czy jest w depresji poporodowej, czy nie potrafi być matką ? Paranoja czy słuszne spostrzeżenia ? Nie ma znaczenia, do jakich wniosków dojdzie się na koniec, ponieważ obie opcje są druzgocące. „Odruch”, to trzymający w napięciu, pełen niepokoju dramat psychologiczny o tworzeniu i rozpadzie rodziny. O kobiecie, która zastanawia się, czy jest złą matką, czy urodziła złe dziecko.
To nie jest książka o szczęśliwym macierzyństwie, a także moim zdaniem nie jest to typowy thriller, ale mroczny, okrutny, surowy, porywający i pełen napięcia, dramat. Autorka przedstawiła rozpad rodziny w najbardziej przerażający sposób. Powieść jest brutalnie szczera, surowa, czuje się ten ból matki, która nie radzi sobie ze swoimi myślami i emocjami.
Prowokacyjny i odważny temat macierzyństwa. Nie bez powodu obwołano tę książkę, jako najbardziej niezwykły thriller w 2021 r. Ta książka wprawi wiele matek w zakłopotanie. Wzdragam się na myśl o tym, że kobieta mogłaby mieć takie uczucia, poza depresją poporodową, do któregokolwiek ze swoich dzieci.
„Takie jest właśnie macierzyństwo – istnieje tylko teraźniejszość. Rozpacz tu i teraz. Ulga tu i teraz”.
Książkę przedpremierowo przeczytałam dzięki
Prószyński i S-ka.
Super User
Kategoria: