ul. Zamkowa 21
63-500 Ostrzeszów

+48 627 320 710
lo1@lo1.ostrzeszow.pl

Samo życie

Super User
Po długiej przerwie wracamy do naszego stałego cyklu recenzji. Przygotowuje je dla nas Pani Halina Więcek, recenzentka, autorka bloga "Książki Haliny".
Dziś recenzja książki, która miała pojawić się na moim blogu przed świętami, ale ani ja nie miałam czasu jej napisać, ani Wy nie mielibyście czasu jej przeczytać. Jeszcze nie przebrzmiały kolędy, więc nie szkodzi, że w takim okresie poświątecznym chciałam Wam przedstawić najnowszą powieść Hanny Cygler, autorki ponad dwudziestu książek, która pisze dla przyjemności czytelników. Cygler jest autorką ciekawą świata i ludzi, chętnie wykorzystuje historie z życia wzięte, które ubarwia fabularnie, umiejętnie posługując się schematami prozy gatunkowej. W tej powieści mamy okazję podziwiać talent i poczucie humoru autorki. Bardzo cenię sobie ludzi, którzy potrafią śmiać się z siebie i swojego środowiska i robią to z klasą i wielkim wyczuciem, pewnie dlatego ta książka tak mi się spodobała. Polecam Wam „Złodziejki świąt”, wydane nakładem Dom Wydawniczy REBIS, z którym Hanna Cygler współpracuje od początku swojej kariery pisarskiej.
*RECENZJA*
Samo życie
„To doprawdy nienormalne, że dwójka zakochanych w sobie ludzi nie ma czasu na miłość.”
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak i kiedy powstają powieści świąteczne? Zapewne nie i tak się składa, że ja także nie, ale odpowiedź na to pytanie można znaleźć w najnowszej książce Hanny Cygler „Złodziejki świąt”, wydanej przez Dom Wydawniczy Rebis.
Święta Bożego Narodzenia mają dla mnie szczególne znaczenie, bardzo lubię ich magię i czar, ale jakoś nie przekonałam się do czytania tak zwanych świątecznych powieści. Coroczny wysyp tego typu książek przyprawia o zawrót głowy, bo wydawcy wprost prześcigają się, by zadowolić swoich czytelników. Nie mam nic przeciwko wydawaniu świątecznych książek, ale zazwyczaj sama po nie nie sięgam. W tym roku zrobiłam jednak mały wyjątek i na tapetę wzięłam "Złodziejki świąt", ale ani tytuł, ani okładka nie oddają tego, co czytelnik znajduje w środku. Cygler puszcza oko do swojego środowiska, bo „Złodziejki świąt” wbrew tytułowi to nie jest książka świąteczna, chociaż w tle autorka o nich wspomina. Tak naprawdę jest to powieść obyczajowa o życiu, jego trudach, problemach pisarzy, ale napisana z przymrużeniem oka.
Powieść kręci się wokół życia trzech zabawnych i zakręconych kobiet związanych z pisaniem książek. Autorka w bardzo ciekawy sposób przedstawiła swoje bohaterki. Dwie pisarki i redaktorka w wydawnictwie, to niezwykłe zestawienie. Poznajemy ich sytuacje rodzinne oraz ich zmagania zawodowe. Wszystkie są znane i popularne, lecz niezbyt szczęśliwe. Mało, kto wie, że są zdradzone, oszukane, samotne.
Bardzo dobrze napisana powieść obyczajowa, przy której dobrze się bawiłam, nawet lepiej niż przypuszczałam. Cygler pokazała, że pisarz to też człowiek ze zwyczajnymi problemami dnia codziennego. Odkryła niektóre tajniki pisania książek, rywalizację pisarzy, walkę prawie na noże o popularność. Lekka i niezobowiązująca powieść, ale bardzo mądra w swojej prostocie i przekazie. Pod płaszczykiem banalnej historii można odnaleźć głębszy przekaz, ponieważ autorka w żartobliwy sposób opisuje, jak powstają powieści świąteczne, przedstawia świat mało znany czytelnikowi. Jak czasami jesteśmy ślepi, nie dostrzegamy tego, co mamy tuż pod nosem, a marzymy o tym, co jest poza naszym zasięgiem. Nie znamy lub nie chcemy poznać osób z naszego otoczenia. Jak jedną nieodpowiednią wiadomością możemy zniszczyć komuś życie, by w jednej chwili z gwiazdy stać się zupełnie nikim, a ktoś inny zajął niespodziewanie nasze miejsce.
Pisanie książek wcale nie oznacza, że zna się na uczuciach innych i, że się potrafi samemu poradzić ze swoimi emocjami. Cygler pokazuje, co dominuje życie. Nieustanna gonitwa za pieniędzmi, za pozycją, popularnością. Człowiek musi spełniać nie lada wyzwanie, by utrzymać się na powierzchni, bo czasem jedna złośliwa informacja osoby przepełnionej nienawiścią potrafi zniszczyć wszystko w jednej chwili. Bardzo łatwo uwierzyć w to, co wyczytamy w sieci, a tak trudno słuchać osób, które są naszymi przyjaciółmi i naprawdę nas kochają. I jak często pozory mylą.
Powieść lekka i łatwa w odbiorze. Styl autorki, sprawia, że książkę czyta się szybko i przyjemnie. „Złodziejki świąt” to dobra zabawa, świąteczny klimat oraz garść zakulisowych ciekawostek ze świata pisarzy. Świetny humor sytuacyjny, a co dociekliwsi czytelnicy znajdą drugie dno i wzorce w rzeczywistości. Może nie jest to książka, która swoją treścią zapisze się w pamięci na długo, ale czy zawsze musi o to chodzić. Czasem potrzeba kilka chwil wytchnienia, rozrywki. Dobrze jest przeczytać coś, co daje nadzieję. Coś lekkiego, ale mądrego w swojej prostocie i przekazie.
„Miłość to uczucie, które nas odmienia. Dzięki któremu stajemy się lepsi i szczęśliwsi. To chyba najbardziej intensywny przejaw życia. Taki, który dodaje mu siły i piękna. Sprawia, że kiedy jest przy nas ukochana osoba, nawet szary dzień jest wyjątkowy. Bo jesteśmy w tym ponurym dniu razem. Nasza samotność się już skończyła. A razem to przecież możemy przenosić góry i nawet dotykać...nieba.”
Książkę przeczytałam dzięki
Dom Wydawniczy REBIS
Kategoria: